Wracam na bloga z odrobiną prywaty, choć o sobie mówić nie lubię. Uważam, że szczególnie Wam należy się jednak trochę wyjaśnień. Nie chodzi mi bynajmniej o usprawiedliwianie się czy jakiekolwiek tłumaczenie.
Ostatnie kilkanaście tygodni było dla mnie szczególnie trudne. Zdrowie posypało się nagle i stało się jedynym tematem, na którym mogłam się skupić. Życie pod presją mocno prawdopodobnego, "brzydkiego" onkologicznie rozpoznania dosłownie mnie przygniotło i pozbawiło resztek radości.
Dziś piszę ten post w trzy tygodnie po ciężkiej, ginekologicznej operacji, jeszcze mocno obolała, ale już w zgoła odmiennym nastroju. Wręcz nieziemsko szczęśliwa trzymam w ręku wynik badania hispatologicznego i cieszę się jak dziecko. Wszystko wskazuje na to, że jestem zdrowa i mogę całkowicie odetchnąć. Jestem dziś najszczęśliwszym człowiekiem na świecie i mam nadzieję, że nie będziecie mieli mi za złe, że chciałam się tym podzielić również z Wami.
Wracam więc do "normalnego" życia i mocno wierzę, że będzie mnie tutaj zdecydowanie więcej. By w pewnym sensie uczcić mój "życiowy" sukces zdecydowałam o zmianie w tytule bloga. Nadal krążąc w przewodniej tematyce lakierowej, chciałabym jednak od czasu do czasu wtrącać o całej reszcie, która mnie zachwyca i pociąga w kosmetycznym świecie.
Wierzę, że zostaniecie ze mną nadal i razem będziemy dalej "smakować" życie.
Wierzę, że zostaniecie ze mną nadal i razem będziemy dalej "smakować" życie.
Mam nadzieję, że u Was wszystko w porządku i pozdrawiam serdecznie.
Zdrowo szczęśliwa :))





















