poniedziałek, 9 września 2013

OPI, Koala Bear-y



OPI, Koala Bear-y z kolekcji Australia 2007 to lakier, który przy każdej ponownej aplikacji zachwyca mnie równie mocno, jak za pierwszym razem.

Kolor to głęboki, nasycony, malinowy róż z odrobiną delikatnych tonów fioletowych (niektórzy widzą również czerwone), które całość subtelnie ochładzają. 
Gdyby zapytać o najbardziej popularny i rozpoznawalny róż z OPI, wielu -na czele ze mną - bez wahania wskazałoby właśnie na niego.



 
Jest niesamowity, począwszy od żywego, pogodnego koloru, przez formułę i aplikację, aż po błyszczące, kremowe wykończenie. Pędzelek idealnie rozprowadza jego wręcz „maślaną” konsystencję, całość szybko wysycha, dając w efekcie piękny połysk.
Aplikowanie go na paznokcie to naprawdę czysta przyjemność.

Ja lubię nałożyć go na bazę NT II dwiema cienkimi warstwami, wykańczając topem wysuszającym SH Insta-Dri.

Ma potencjał, sami popatrzcie:












Dla mnie ten kolor jest wyjątkowy, ponadczasowy i elegancki. Lubię się nim delektować u schyłku lata, czując „po kościach” jesień.


Jak Wam się podoba? Macie swoje ulubione róże z OPI?

16 komentarzy:

  1. Naprawdę śliczny, choć nie wiem, czy ja bym siew nim czuła ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie spróbujesz, to się nie przekonasz :)
      Daj znać, kiedy będziesz "w okolicy", chętnie użyczę do przetestowania :)

      Usuń
  2. oj tak, kolor jest fantastyczny, uwielbiam takie odcienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się :)
      Oderwać oczu od niego nie mogę...

      Usuń
  3. oj, przepiękny kolor...bardzo 'mój'; i cudne zdjęcia...że o pazurkach nie wspomnę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję :)
      Czyżby Koala Bear-y zaczarował niejedną Iwonę ;)
      Nie mogę się przez niego skupić na pracy...
      P.S. Witam u mnie :)

      Usuń
  4. Zgadzam sie, że to klasyka , którą warto mieć :) a aplikacja jest jak marzenie :) lubię go bardzo, ale nie jest to mój ulubiony róż z opi, do ulubieńców należą : strawberry margarita, suzi's hungary again, elephantastic pink,my address is hollywood czyli raczej coś jasniejszego.... ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapomniałam o jeszcze jednym, cudownym żelku: too hot pink to hold'em :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że gustujesz w jaśniejszych różach :)
      Spodobał mi się bardzo My Address Is Hollywood, muszę się mu bliżej przyjrzeć.
      Lubię jak mi coś polecasz :)

      Usuń
  6. Ostatnio wspomniałaś, że szukasz aktualnie kolorow na jesień, więc polecam Ci dosłownie całą kolekcję OPI Touring America (2011) i China Glaze Metro Chic (2011), które to uważam za bardzo udane jesienne kolekcje w całości :) Tegoroczna jesień niestety jak dla mnie średnia...Kupię coś z każdej kolekcji, ale nie będzie tego wiele :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zerknę na te OPI i Chinki z 2011, może wpadnie mi coś w oko. Faktycznie w tym roku jesienne kolekcje nie powalają, chodzi za mną jedynie kostka z Essie :)
      A Ty na co masz chrapkę?

      Usuń
    2. Z essie wpadło mi w oko: twin sweater set, cashmere bathrobe, vested inerest. China Glaze: queen b, rendezvous with you. OPI 3 piaski, a-piers to be tan, keeping suzi at bay, first date at the golden gate, in the cable car-pool lane :)

      Usuń
  7. Przepiękny odcień różu! Taki głęboki i intensywny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, właśnie za to go lubię :)

      Usuń
  8. Bardzo lubię ten lakier za jego głębie, ale noszę go wczesną wiosną i jesienią.... może za klasyczny jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie sięgam po niego często, ale jak już mi się zdarzy, to od razu wiem , co tracę :)

      Usuń